|
Twórcze Spotkania bez Barier |
|
|
|
|
Wpisał(a): Administrator
|
|
wtorek, 15 maj 2012 22:30 |
|
Twórcze Spotkania bez Barier to inicjatywa wielu środowisk, którym nie jest obojętne twórcze myślenie, kreatywność, chęć pokazania siebie poprzez różne formy przekazu. Przekaz w tegorcznej edycji "Normalnie chcemy żyć" to wołanie z głębi serca i duszy do rówieśników, słuchaczy, widzów, odbiorców wrażliwych na niecodzienne wydarzenia. Tak właśnie przedstawia się zarys wydarzeń jakie będą miały miejsce w Krakowie w dniach 16-17 maja. Bohaterowie to przede wszystkim młodzież, studenci, profesjonalni muzycy, artyści, a także zwykli uczniowie, nauczyciele, pracownicy. To co łączy to miłość do wyrażania siebie poprzez słowa, muzykę, obraz, ruch. Zapowiada się więc niezwykła uczta dla serc, dusz i umysłów. Zapraszamy serdecznie. Więcej informacji na stronie www.szkolabezbarier.org
|
|
Wpisał(a): Dagmara Czernek
|
|
środa, 21 marzec 2012 18:38 |
|
Naplotkowała sosna, że już się zbliża… wiosna! Podczas spotkania z okazji pierwszego dnia wiosny wszystkie klasy usiłowały przekonać Zimę, że najwyższy czas odejść. Przygotowano fantastyczne etiudy filmowe, przy oglądaniu których wszyscy świetnie się bawili. Pokazy filmowe rozpoczęła klasa I, która podążając za ślimakiem odnalazła i przyprowadziła do nas Wiosnę. Oglądaliśmy klasę 2c pomagającą wiośnie rozpocząć się na dobre. Klasa 4e biegała po naszym ogrodzie za zjawiskową Panią Wiosną (w tej roli pani Ania Brykczyńska-Strojny). Klasa H ugotowała wiosenną zupę. Klasa 1a pokazała film o sadzeniu pomidorów a klasa 2a o sadzeniu rzeżuchy. Przedszkolaki tropiły ślady wiosny niczym prawdziwi detektywi, a klasa 6d przedstawiła pokaz zimowej i wiosennej mody. Zima nareszcie zrozumiała, że z nastaniem wiosennego słońca, trawy i kwiatów kończy się czas jej panowania. Zobacz zdjęcia
|
|
Wpisał(a): A. Cichy, A. Janis, A. Pisarek, M. Pastyrczyk, A. Miera-Ząbecka
|
|
piątek, 16 marzec 2012 18:38 |
|
Tradycja głosi, że w karnawale wybieramy się na bale.Tak też i my chcąc nie chcąc wybraliśmy się na bal, choć tak naprawdę, przyodziani w piżamki układaliśmy się do snu. Słuchaliśmy kołysanek, wtuliwszy głowy w poduszki, gdy nagle otworzyły się drzwi, w których stanął najprawdziwszy w świecie Indianin z okazałym pióropuszem na głowie. Zaprosił nas do osady indiańskiej na bal. Najpierw każdy otrzymał indiańskie imię. Zaroiło się od „Bobrów”, „Niedźwiedzi”, „Chmur”, Obłoków”, miedzy którymi biegały „Zwinne” czy „Klikające Myszki”. Potem porwały nas rytmy nie tylko indiańskie. Zakopawszy topór wojenny połączyliśmy się we wspólnej zabawie pod osłona jednego wielkiego tipi. Utrudzeni tańcem wojownicy mogli spróbować swych sił w ujeżdżaniu dzikiego Mustanga. Jak kolorowy sen urywa się, tak skończył się nasz bal. Niektórzy z nas nadal pozostając w piżamach nie byli pewni czy nam się to śniło, czy wydarzyło naprawdę.
Zobacz zdjęcia
|
|